Czytasz wiadomości znalezione dla zapytania: technik informatyk tematy prac





Temat: Technik Informatyk - Co mi to da?
Technik Informatyk - Co mi to da?
Jak w temacie. Skończyłem Liceum Ogólnokształcące ale nie zdałem matury z matmy. Chcę podjąć się nauki w szkole policealnej na kierunku Technik Informatyk.
I tutaj pytanie do Was. Czy opłaca mi się poświęcać dwa lata na naukę?
Oraz czy ktoś bierze pod uwagę ten kierunek przy podejmowaniu pracy?




Temat: Technik Informatyk - Co mi to da?
Po raz drugi pytam. Wszyscy odpowiedzieli ale nie na temat czepiając się o Bóg wie co, a konkretnej odpowiedzi nie dostałem związanej z tematem.

Chcę podjąć się nauki w szkole policealnej na kierunku Technik Informatyk.
I tutaj pytanie do Was. Czy opłaca mi się poświęcać dwa lata na naukę?
Oraz czy ktoś bierze pod uwagę ten kierunek przy podejmowaniu pracy?





Temat: dla planujacych emigracje - Calgary zaprasza!
Witam,

czy orientujesz się może, gdzie można znaleźć informację na temat profilu
polskich firm w Calgary? Chcę wraz z mężem przenieśc się tam z Vancouver. Ja
nie powinnam mieć problemu ze znalezieniem pracy, bo znam agielski perfect
(pracuję obecnie jako nauczyciel ESL). Mąż, niestety, nie miał nigdy czasu
doszlifować angielski, więc musiałby zorientować się wcześniej, czy w jego
zawodzie jest jakaś szansa na znalezienie pracy w jakiejś polskiej firmie. Ma 2
zawody: technik mechanik i technik informatyk. Obecnie tu, w Vancouver, zajmuje
się obróbką metalu za pomocą maszyn manualnych. Z tego, co piszesz, jest dużo
pracy w Calgary, ale nie piszesz, jakiej w szczególności. Czy sądzisz, że w
naszych zawodach, mielibyśmy szansę na szybkie znalezienie pracy w Calgary?

Pozdrawiam,
Joanna.



Temat: zakaz darcia papieru toaletowego
zakaz darcia papieru toaletowego
Komputery,a bardziej informatyka i programy wprowadziły konieczność
obsługi,aby to działało,dobrze lub bez błędów.Poza tym dla części
osób,informatyka,technika,nauka i komputery to hobby,czyli rozrywka i
przyjemność(na przykład w dużym stopniu dla mnie).Jeden z najstarszych
mężczyzn w Polsce tuż przed Świętami(Bożego Narodzenia) wspomniał o
tradycji,że w Święta nie należało nawet słać łóżka,czyli należało powstzymać
się dokładnie od każdej niekoniecznej pracy.Co sprawia problemy w rozróżnieniu
pracy od czasu wolnego,co może być niekorzystnego w tym ?Bieżący temat
żydowski w internecie zakaz darcia darcia papieru toaletowego w czasie
przeznaczonym na nie pracowanie.Jak to dokładnie należy rozumieć,pomijając
tradycję ?Papier toaletowy jest obecnie w listkach,czy dzielenie papieru
toaletowego na listki nie ma nic wspólnego z pracą ?Nie przesadzam.



Temat: praca przy grach komuterowych
praca przy grach komuterowych
jestem zielony w tym temacie, a chcialbym sie nieco dowiedziec na tem temat, gdyz chcialbym pracowac przy tworzeniu gier komputerowych, obecnie ksztalce sie na ostatnim roku szkoly policealnej technik informatyk , specjalizacja grafika. mielismy podstawy programowania C++, visual basic, java itp.

Jacy ludzie pracuja przy grach komputerowych?? programisci i graficy, skad zdobyc doswiadczenie i w jakim kierunku dalej sie ksztalcic

jedyne gry ktore umiem zrobic to w pascalu i we flashu przy pomocy action script hehe, probowalem tworzyc grafike 3d w 3d Maxie ale nie zabardzo,

Gdzie dalej sie ksztalcic skad nabrac wiedze i umiejetnosci przy tworzeniu gier 3 d???



Temat: podanie czy CV i inne ...
podanie czy CV i inne ...
Hej!
Koncze teraz V rok i zamierzam szukac pracy w jakiejs szkole. Chodzi o
nauczanie informatyki i techniki. Ale nie wiem zupelnie jak sie do tego zabrac
(bylaby to moja pierwsza legalna praca). W zwiazku tym mam kilka pytan.
Kwestie sposobu dostarczenia podania czy CV (dzieki tematowi pani e1w2ewa
:))uwazam praktycznie za dowolna, nie za bardzo wg mnie zalezy od tego czy
zostaniemy tam zatrudnieni czy nie. A te pytania to:
- Pisac podanie czy CV ? a moze jedno i drugie?
- Jesli jedno i drugie to wiedza jaka posiadam (np. znajomosc sieci
komputerowych czy HTML'a) opisywac w CV czy podaniu?
- To samo z praktykami, pisac o tym w podaniu czy CV?
Mam watpliwosci, bo z reguly informacje z CV nie powinny sie powtarzac w
podaniu czy liscie motywacyjnym. Moglby mi ktos rozwiac te watpliwosci? :)
Po za tym czy sa ty jacys nauczyciele informatyki? :)

Pozdrawiam
Tomek




Temat: Tajny plan restrukturyzacji oświaty
zgadzam sie z poprzednikami. Co prawda dopiero ksztalce sie na nauczyciela
informatyki i techniki, ale przez miesiac mialem praktyki. Moze to nic w
porownaniu z 20 latami pracy w tym zawodzie, ale jakies pojecie na ten temat
mam.
przygotowanie materialow dydaktycznych, doplaty do nich z wlasnej kieszeni,
ciagle doksztalcanie sie (tez za wlasne pieniadze). Nie jest tak ze nauczyciel
konczy zajecia i idzie sobie do domu poodpoczywac. Siedzi nad klasowkami,
sprawdzianami, przygotowuje sie do nastepnej lekcji, sam musi co chwila sie
czegos uczyc aby sprostac wymaganiom MEN, pisze plany wynikowe, systemy
oceniania, konspekty, musi brac pod uwage kazda klase osobno kazda ma inna
dynamike grupowa, musi wymyslac zadania dla uczniow slabych i uczniow zdolnych
i to czesto do poznych godzin wieczornych. Doliczmy jeszcze do tego
odpowiedzialnosc karna dla nauczyciela, w przypadku gdy na lekcji cos sie
uczniowi stanie powaznego bo go nauczyciel nie dopilnowal. Nie jest prosta
sprawa dopilnowac 25 uczniow na zajeciach z czego na przyklad dowoje ma ADHD
wiec trzeba na nich zwracac szczegolna uwage.



Temat: O radykalnym przegranym
oczywiscie masz racje... tylko wejdz do meczetu na Finsbury Park i to powiedz.
Biorac pod uwage, ze jeste kobieta w najlepszym przypadku wyniesie cie stamtad
pogotowie.
Szkoda, ze nikt podobnie myslacy nie powiedzial to kolesiowi, ktory odpalil sie
w metrze 10 minut po tym jak przejechala tamtedy moja dziewczyna.
Szkoda, ze bracia mordujacy swoja siostre w Londynie za sprzeciw wobec
aranzowanego malzenstwa nie slyszeli twojej opini.

To nie jest sprzeciw wobec islamu. Ja przez ponad rokmmieszkalem z 4
Syryjczykami -mechanikiem, informatykiem i technikiem medycznym. Za niec nie
mogli pojac dlaczego moja dziewczyna idzie do pracy a ja gotuje nam obiad bo
wracam pierwszy. Jakakolwiek proba dyskusji na temat bliskiego wschodu konczyla
sie piana na ustach a UK bylo krajejm wobec nich nietolerancyjnym i
przesladujacym... Ja swoja opinie buduje na doswiadczeniu z pierwszej reki i
musze powiedziec, ze wpojone mi poczucie tolerancji jest powoli zastepowane
przez maske politycznej poprawnosci. Po paru piwach w domu mowimy tu jedno a w
biurze co innego. Ile jeszcze Zachod bedzie sie w stanie zmusic do takiej
hipokryzji i dwoistosci? Pewnie dosc dlugo. Trzeba tylko uczyc sie od
mieszkajacych tu Muzulmanow.



Temat: Praca nie zając, czyli jak dobrze być adminem...
Sądząc po tytule, myślałem że będzie informacja będzie dotyczyć informatyków. Nie wiem dlaczego wyłącznie administratorów uznaje się za informatyków i to jeszcze tych po informatyce. Chyba, że temat dotyczy 'przeciętnych pracowników IT'.

Pomijając małe firmy gdzie każdy robi wszystko, to ci co planują, projektują i wdrażają rozwiązania informatyczne - czyli takie z których można wyliczyć wymierne korzyści dla firmy a inne niż instalacje albo wpychanie sprzętu pod biurka albo szafy - to są informatycy a admini to tylko technicy, operatorzy sprzętu lub wdrażanych rozwiązań. Instalacja serwera czy serwerów, migracje itp, o help desku nie wspominając z informatyką ma trochę wspólnego ale to nie jest prawdziwa informatyka.

Jak się jest administratorem w firmie, który umie, to wiedzę wykorzystuje się raz na 2-3 lata przy kolejnej modernizacji. Poza tym, w porównaniu do innych zawodów związanych z IT - zastój. Szczególnie w większych firmach (od 100 osób) w których administratorzy nie zajmują się help desk-iem który też niewiadomo dlaczego zalicza się do informatyki - bo jak dzwonie na infolinię Microsoftu to faceta z drugiej stronie nie nazywam informatykiem.

Nie umniejszam niczyjej roli, bo administratorzy też nie mają czasami przyjemnego życia - co wg. mnie jest cechą każdej pracy - ale bez przesady, jak ktoś idzie na informatykę, żeby później zostać administratorem to jest to zupełna pomyła i strata czasu.



Temat: INFORMATYKA I EKONOMETRIA NA AE
nie wiem czy to dobry kierunek,z punktu widzenia perspektyw w znalezieniu pracy
po studiach,moge jedynie powiedziec o przyjemnosci badz nieprzyjemnosci
studiowania. informatyka i ekonometria to razej nie jest kierunek dla
zapalonych informatykow ktorzy siedza w tym temacie od urodzenia,ci niech
raczej wybieraja uczelnie techniczne, tutaj z przedmiotow informatycznych
wyroznic mozna na pierwszym roku programowanie komputerow (pascal),wczesnij
wstep do informatyki (troche perla),no i jeszcze urzadzenia techniki
komputerowej (malo przyjemne dla laikow w dziedzinie znajomosci sprzetu
komputerowego i programowania assemblerowego). ale jak juz mowilam informatyka
to tylko nie jest,jest bowiem mnostwo innych przedmiotow ekonomicznych, jak np
mikroekonomia,rachunkowosc,jakies ekonomiki nie ekonomiki,postawy zarzadzania
itp, a do tego jeszcze przedmioty matemetyczne jak analiza
matematyczna ,algebra czy logika no i oczywiscie jezyki 2 do wyboru na
wybranych poziomach, tego czy nauczy sie tutaj czlowiek jezyka zalezy w duzej
mierze od lektora, czasem daja ostro w kosc. ogolnie kierunek jest dosc
ciezki,szczegolnie w pierwszym semestrze, w ciul zajec,cale dnie na
uczelni,sesja niefajna(6gzaminow-najwiecej sposrod kieronkowAE na Iroku), ale
jak juz sie czlowiek przyzwyczai to mozna sie cieszyc ze studiowania
informatyki i ekonometrii. ja tam nie narzekam (choc na poczatku narzekalam i
to ostro),ale teraz jest ok, wiec podsumowujac polecam



Temat: komu potrzebny w ogóle magister!!!
Ooooo!!! Jaką Ty bogatą wiedzą dysponujesz, rikol, na temat zawodu informatyka.
To już jest chyba tradycja, że wypowiadasz się na tematy, o których nie masz
pojęcia... Ja myślałem, że taki co podłącza kabelki do komputera to się nazywa
serwisant albo technik w sklepie... No chyba, że jest to akurat administrator
sieci. Tu się zgadza, to jest informatyk. Tyle tylko, że jego pracy nie wykona
bele chłystek z ulicy po tygodniu nauki. A jeśli uważasz, że jest inaczej to
proponuje skonfigurować sieć chociażby w domu swoim, gdzie będą różne systemy
operacyjne. Skonfiguruj serwery DHCP i DNS tak żeby to działało i było
bezpieczne. Daje ci tydzień, a ty mi napisz jak to zrobisz... Gdybyś ty
wybierała pracownika na stanowisko informatyka w jakiejś firmie (czy to
programisty czy administratora) to obawiam się, że firma poszła by z torbami w
niedługim czasie... A rzeczona recepcjonistka jednak powinna chociażby znać
podstawy angielskiego co by się dogadać z gościem z zagranicy. Ja bym właśnie
wymagał od niej tego gdybym był właścicielem hotelu...



Temat: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim
Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim
Moim skromnym zdaniem problemem są zarobki nauczycieli i selekcja negatywna w
tym zawodzie.
Proszę pokazać mi, który absolwent anglistyki pójdzie pracować do szkoły za 1000
zł (mając perspektywie podwyżkę do 1300 zł netto, by za około 10 lat otrzymywać
2000 zł)??
Odpowiedź: nauczycielem zostanie student, który z powodu niedociągnięć w
umiejętnościach lingwistycznych, nie załapie się do lepiej płatnej pracy.

Podejrzewam, że podobna sytuacja jest np. z chemikami czy informatykami.
Być może rozwiązaniem byłoby zróżnicowanie płacy w zależności od skończonego
kierunku i zapotrzebowaniem na takiego absolwenta na rynku pracy.
Konsekwencją byłoby na pewno podniesienie poziomu nauczania języków obcych w
szkole, ponieważ byłoby dużo więcej chętnych na takie stanowiska, a przez to
dyrektor miałby możliwość doboru kadry spośród najlepszych. Przypomnę, że
obecnie dyrektor małej szkółki w równie małej wioseczce nie ma zbyt wielkiego
wyboru, bo nikt nie chce pracować za grosze (plus kłopoty z dojazdem i z ilością
godzin).

Oczywiście osobnym tematem są szkoły zawodowe i technika. Tu ministerstwo
miałoby naprawdę wielkie pole do popisu.
Ale podejrzewam, że tłumy chętnych gimnazjalistów, zachęconych przez świetną
kadrę szkoły zawodowej (z doświadczeniem w branży) i możliwością nauczenia się
praktycznych umiejętności, które dadzą realną szansę na godziwą pracę, pozostają
w sferze marzeń ściętej głowy (może Pani Minister?)



Temat: Mechanika i Budowa Maszyn, a Informatyka Stosowana
Mechanika i Budowa Maszyn, a Informatyka Stosowana
Czy po liceum ogólnokształtącym o profilu mat-inf... lepiej iść na na MiBM czy
Informatykę? Dostałem się na obydwa kierunki i nie wiem na którym będzie lżej
i po którym będzie praca...

Czy na Mechnikę i Budowę Maszyn ludzie kończący technika mają większą wiedzę
na temat mechaniki?



Temat: wątek rozrywkowy- ciekawe osobistości w łóżku;)
Informatyk - kolega z pracy - dno i wodorosty.
muzyk - gitarzysta (moj byly maz) - kiepska technika, staral sie,
ale generalnie nudny
radiowiec - klopoty z potencja, zero techniki, ale jak sie rozkrecil
bylo super
Sportowiec - biegi - jak krolik z bateria duracell
biznesman - bardzo bardzo fajny, czuly, pojetny
bankowiec - niezle wyposazenie, calkiem fajny, niezla technkia

i teraz koniecznie ale to koniecznie musze miec kogos w mundurze, po
prostu mnie to kreci.. i to coraz bardziej :) chociaz opinie na
temat mundurowych tu rozne ...




Temat: AD/25/05 - kto startuje?
Gość portalu: dianette napisał(a):
>Jezeli chodzi o to kto ma szanse zostac najlepszym tlumaczem to niezgodze sie,
ze taka szanse maja tylko absolwenci filologii

Ja tego wcale nie twierdze! Dlatego napisalem "absolwenci lingwistyki
stosowanej albo OD BIEDY filologii".
Filolodzy maja od czasu do czasu pare godzin zajec tlumaczeniowych w ciagu
calych studiow. Studenci lingwistyki stosowanej robia tlumaczenia przez 4 lata
bez przerwy, a na zajeciach dzieli sie przesadnie wlos na czworo, zeby ich
wyczulic na problemy (przynajmniej teoretycznie tak powinno byc). Wiem z
wlasnego doswiadczenia zawodowego, ze filolodzy musza sie uczyc techniki
przekladu przez przynajmniej pierwsze 1-2 lata pracy zawodowej. Podobnie jest z
np. z prawnikami (vide pani Kilian, ktora jest prawnikiem i zna niby dobrze
niemiecki, ale w jej slowniku ponad 50% hasel w jezyku polskim to jakies
opisowki, bo ona po prostu nie jest warsztatowo przygotowana do robienia
tlumaczen). Najlepiej sprawdzaja sie w roli nie-lingwistow technicy,
inzynierowie, informatycy tlumaczacy teksty z wlasnej dzialki. Ale daj im do
przetlumaczenia tekst np. polityczny, to naprodukuja potworkow stylistycznych.
No ale coz, doskonalego tlumacza nie ma.....
A tak nawiasem mowiac, to widze, ze znowu "sprowokowalem" dyskusje nie na
temat. Konkurs Ad/25/05 nie dotyczy przeciez tlumaczy ;-)



Temat: W czym mogę Pani pomóc? :)
Ja też się cieszę z pomysłu! Skończyłam POLONISTYKĘ, także zapraszam z językoznawstwem i literaturą (literaturą dziecięcą też jak najbardziej). Pisanie prac dla studentów na zamówienie szczęśliwie porzuciłam, ale korekty chętnie robię, korepetycji udzielam. Na LOGOPEDIĘ dopiero się wybieram, ale to tylko kwestia czasu a i w tej dziedzinie się przysłużę . Mam za sobą kurs SZYBKIEGO CZYTANIA i technik pamięciowych, czytam 500-600 stron na godzinę, mogę zdradzić jak to robić, albo poczytać za was. Mój mąż jest informatykiem, też lubi pomagać. Moja mama jest doświadczoną pielęgniarką środowiskowo-rodzinną, dla mnie kopalnią wiedzy na temat zdrowia, też może poradzić. Mój tata to dopiero szycha jest biegłym rewidentem. Moja szwagierka jest pianistką, lubi np. uczyć dzieci gry na pianinie. Mój brat zna się na fantastyce i RPG. A moja trzyletnia córeczka specjalizuje się w pływaniu, literkach, cyferkach i grach wszelkiego rodzaju



Temat: Do Ateistów!!!
> Nie da się zrobić badania społecznego bez pieniędzy i czasu.
> Można tylko ośmieszyć samą instytucję badań.

Nawiązując do tej myśli - czy nie macie wrażenia, że samo pojęcie "ankiety" jest
reliktem czasów, gdy po opinię szarego człowieka trzeba było pójść i się spytać?
Dzisiaj statystyk ma nieporównywalnie większe możliwości, bo opinie i wypowiedzi
milionów ludzi już są spisane i dostępne w sieci. Kosztowne przeprowadzenie
ankiety na tysiącu osób dostarczy ci mniej informacji niż jeden dzień
analizowania google trends. Wystarczającą ilość danych do napisania pracy
magisterskiej możesz uzyskać przeglądając archiwum sondaży Onetu, albo nawet
przeszukując grupy dyskusyjne na dany temat. O ile oczywiście potrafisz te dane
wydobyć i je odpowiednio przetworzyć, żeby poprawić ich reprezentatywność.
Efekty byłyby o wiele ciekawsze niż wyniki jakichś robionych na kolanie ankiet.

Samo uczenie studentów zeszłowiecznych technik prowadzenia badań, już ośmiesza
uczelnię. To trochę tak jakby informatyków uczyć programowania na kartach
dziurkowanych, albo inżynierów używania oscyloskopu. W ten sposób produkuje się
absolwentów posiadających bezużyteczne dzisiaj umiejętności.

I to jest prawdziwa pułapka dla uczelni.



Temat: politechnika a daltonizm
Daltonizm u inżyniera może przeszkadzać tylko w wybranych przypadkach - np. u
grafika komputerowego czy osoby pracującej z instalacjami elektrycznymi, gdzie
poszczególne przewody mają znormalizowane kolory. To są jednak wyjątki, można
być np. daltonistą i świetnym programistą. Przy studiach na Politechnice musisz
rozważyć:
a) jakie dziedziny techniki interesują Cię najbardziej,
b) jaką przyszłość zawodową dla siebie planujesz - ogólnie temat rzeka, trzeba
brać pod uwagę np. zarobki, warunki pracy itp.

Na pewno kłopotów z zatrudnieniem nie będą mieli informatycy, podobnie elektrycy
i budowlańcy.



Temat: Politycy PiS zaskoczeni decyzją ministra Giertycha
Coś jest w tym co piszesz.

Kończyłem informatykę i absolwenci liceów radzili sobie zazwyczaj lepiej od
absolwentów techników.

Nie tylko z matematyką i fizyką, ale również w przedmiotach nazwijmy je
"specjalistycznych", które "technikowcy" mieli w szkole, tematach które robili
jako prace dyplomowe itp.

Oczywiście to jest jakieś uogólnienie. Ale daje do myślenia.



Temat: Chińczycy pospawają w Zabrzu
Chińczycy pospawają w Zabrzu
Jak dla mnie to pojechany pomysł z tymi Chińczykami. W Zabrzu bezrobocie 19% w
Świętochłowicach 27 %, Siemianowice Śląskie 18 % w Chorzowie 19 % i nikogo nie
umieją znaleźć. Muszą jechać do Chin bo w Polsce nie ma nikogo dają 600
dolarów ( ciekawe czy dają zakwaterowanie i wikt) do tego kwestia językowa .
Sam bym się przekwalifikował choć mam 3 zawody (mechanik, technik budowy
maszyn i informatyk( sieci, grafika serwis).

Za takie pieniądze nie jeden by się zgodził jak musi pracować za 200 dolarów
lub mniej po 12 h.

W Chorzowie na jesiennej giełdzie pracy Mostostal szukał chętnych na kurs 2
lata na spawacza. tylko że jak przyszło co do czego to się wycofał.

Ja bym był chętny na zmianę kwalifikacji jak ktoś wie coś na temat kursu (
tego co oferował Mostostal) lub możliwości przekwalifikowania się to jestem
chętny ( spawacz przynajmniej roczny ( te z pup to 3 miesiące co oni człowieka
nauczą byłem pomocnikiem spawacza i wiem że to trochę trwa) kurs lub operator
CNC oraz każde inne)

my nr gg 1795480
tel: 32 771 32 95




Temat: CO MYŚLICIE O PRYWATNYCH UCZELNIACH?
Do tych, co mieszkają w Wawie: a co powiedzie na Polsko- Japońską Szkołę
technik komp.? niby prywatna, ale ma wysoki poziom i praca po niej pewna. Mój
kumpel tam studiuje. widzi jak jest. To chyba jedyna prywatna uczelnia, która
jednak się liczy i w której nie ma ciagłych poprawek, bo jak ktoś sobie nie
radzi, to jest wyrzucany.
Jeśli zaś chodzi o reszte prywatnych, też nie mam najlepszego zdania, chyba że
to jakaś specjalistyczna szkoła. Słyszałam wiele dobrego na temat warszawskiej
Szkoły Psychologii Społecznej. Na tych lepszych uczelniach, gdzie się naprawdę
dużo płaci, poziom może być wysoki. Mój facet studiuje informatykę prywatnie, a
ma prawie samych wykładowców z Polibudy.
ale zgadzam się z tym, że jednak nie ma się przekonania co do takich uczelni,
chyba ze się trochę wie o nich.
Pozdrawiam!!!1



Temat: Humor w Nauce i Sztuce
Dzis urodziny obchodzi Donald Knuth (ur. 10 stycznia 1938 r. w Milwaukee)– jeden
z pionierów informatyki – jest najbardziej znany z wielotomowego dzieła Sztuka
programowania (The Art of Computer Programming), uznawanego za najbardziej
dogłębne, chociaż na razie niedokończone opracowanie na temat analizy
algorytmów. Jest też autorem systemu składu drukarskiego TEX i języka opisu
czcionek METAFONT, oraz twórcą i propagatorem techniki literate programming.

Znany jest ze swojego poczucia humoru:

* począwszy od wersji 3 programu TEX kolejne wersje są coraz bliższym
przybliżeniem liczby π – 3.1, 3.14, itd.; najnowsza – 3.141592;

* kolejne wersje języka METAFONT analogicznie do TEX są przybliżeniem liczby e;
obecna wersja to 2.71828;

* za znalezienie błędu w swojej książce płaci $2.56 czyli 100 (centów) odczytane
w systemie szesnastkowym; dla książki 3:16 Bible Texts Illuminated jest to
wyjątkowo $3.16;

Od 1 stycznia 1990 nie używa poczty elektronicznej, tłumacząc, że "15 lat
używania emaila wystarcza na jedno życie". Knuth ogłosił, że jego ostatnią wolą
będzie, aby po jego śmierci zakończyć pracę nad programem TEX i METAFONT,
oznaczyć wersje programów odpowiednio π i e, a wszystkie pozostałe w nich błędy
nazwać właściwościami programów.

W 2001 jego imieniem nazwano planetoidę Knuth (21656)

:-)))



Temat: Praca dylomowa
Praca dylomowa
Czesc, jaki moze byc w miare prosty w wiekszosci teoretyczny temat pracy
dylomowej (technik informatyk) ?? Ma ktos jakis pomysl ??




Temat: czy informatyk miał program ściągający dane z PC
Ty jednak jesteś ślepy,bator1
bator1 napisała:

> A kto ci każe czytać? Załóż sobie własny wątek, albo nawet forum prywatne i
> pisz tam jaki jesteś normalny. To wolny kraj...

Ten wątek ja założyłem,a ty się w nim wypowiadasz.Nie muszę więc go zakładać
ponownie.O forum,które już istnieje nie wspomnę.Jeżeli twoje poglądy na temat
techniki pracy informatyka sprowadzają się do chlastania na obecnych i
nieobecnych uczestników dyskusji na wątku,to wybacz-nie jesteś dla mnie
wiarygodny ani ty,ani tym bardziej twoje poglądy.Na temat normalności powstało
wiele dzieł naukowych i możesz je tu oczywiście cytować całe lub we
fragmentach.Moje skarpety od tego nie zaśmiardną.Co nie zmienia faktu,że co się
nie dowiedziałem,to się nie dowiedziałem -czym ryzykują nasze komputery łącząc
się z forum.Mam jeszcze inną zgryzotę-czy może nam ktoś coś
doładować "niechcący" w ramach zabawy programami służącymi ochronie państwa.
Bez powodu nie ma rozgłosu,skoro np hipotetyczny ivica był lojalnym
pracownikiem.Czy przegiął,czy nie przegiął,nie mnie o tym sądzić.Powtarzam-dla
mnie każdy informatyk broniący państwa jest cichym bohaterem,a nie
donosicielem.A informatyk z głupoty zwracający na siebie uwagę jest
niekompetentny.I zaznaczam z naciskiem,że nie mam tu na myśli ivicy.Ja nic nie
wiem o żadnym ivicy.Ja chcę dociec co to za szum i jak to odnieść do
bezpieczeństwa kraju ,ale też PC.I złośliwościami typu "jeśli jesteś normalny"
mi tego nie wytłumaczysz.Tylko się kompromitujesz.Nie masz nic do powiedzenia,
to nie mów,ale nie obrażaj.A ty już zdążyłeś oblecieć pół
miasta,nicków,forumowiczów,wątków,nawet biednej Akademii Bydgoskiej nie
odpuściłes,a co do tematu- cisza.Tak dyskutować-to trzeba mieć talent.Czy
gdybym był "..." to zacząłbyś dyskutować "per mięsko"?I jak tu się nie
stresować?



Temat: Marzenia a rzeczywistosc
Wprawdzie nie mam studiów a jedynie szkołe średnią, ale pozwole sobie napisać
również coś na ten temat, ma nadzieje że mnie nie skrytykujesz :/ Jak juz
zapewne czytales tez zalozylem watek zwiazany z wyjazdem do Niemiec. Powiem tak
praca sezonowa w Holandii i w Niemczech (mialem okazje tylko w tym pierwszym
kraju pracowac) nie jest pracą, ktora można by wykonywać cały czas. Oczywiste
jest ze raczej satysfakcji sie z takiej pracy nie ma. Lepiej byloby pracowac w
polsce pod wraunkiem ze bylaby praca i za godziwe pieniadze. Kto pracowal przez
posredniakow wie jak to wyglada, warunki mieszkaniowe tragiczne, ciagly stres,
zle odzywianie, wieczne problemy, po dwoch miesiacach jak sie wraca odnosci sie
wrazenie jak by bylo sie tam cala wiecznosc. W moim przypadku nie mam wiekszego
wyboru, tutaj pracy nie dostane, jesli juz to za 600 zl bo takie mialem
propozycje. Moje wyksztalcenie (technik informatyk) moge sobie zaszklic na
scianie. W takiej sytuacji mam wybor, wyjechac i zyc troszke lepiej albo zostac
i nigdy nic nie miec. Chce zaryzykowac, moze sie uda, w koncu co mam do
stracenia. Widzialem ze odpowiadales na moj watek tak wiec nie bede sie
powtarzal, wiesz jak to wyglada. W przypadku ludzi po studiach to nie wiem jak
sytuacja wyglada. Tez probowalem studiow ale po roku zrezygnowalem ze wzgledu
na "terror psychiczny" jaki tam byl stosowany wobec studentow. To nic nowego bo
wszedzie tak jest ale ja sobie nie dalem z tym rady. Przyjaciele, nie wiem jak
tam w Niemczech jest dokladnie, wiem tylko tyle co slyszalem ale jesli chcecie
tutaj wrocic i pracowac to musicie miec znajomosci, bo inaczej nie ma szans na
dobra prace. Ja ich nie mam i dlatego jest jak jest. Jestem z woj. opolskiego
tutaj licza sie uklady i lapowki, podobnie jak gdzie indziej moze tutaj
bardziej z racji ze sytuacja z praca jest bardziej tragiczna niz w innych
wojewodztwach. Mysle ze jesli ktos mieszka tam w Niemczech to napewno lepiej mu
sie zyje niz tutaj w Polsce, wiem ze nie ma kokosow ale przynajmniej cos
mozecie sobie kupic z tej pensji oprocz jedzenia, a powiedzcie co mozna sobie
kupic oprocz jedzenia i oplacenia podatkow i mieszkania za 600 zl? Druga sprawa
to proponuje sledzic pomysly polskiego rzadu, w ciagu tygodnia powstaje kilka
pomyslow zwiazanych z nowymi podatkami, przepraszam ile jeszcze mozna
wytrzymac... Pozdrawiam!




Temat: Co powinien umieć nauczyciel informatyki ?
Gość portalu: kell napisał(a):

> to jest podrecznik dla gimnazjalistow, a nie techniki
> cyfrowej czy architektury z 4tego czy 5tego roku..

Co nie usprawiedliwia karygodnych bledow!
"Procesor [...]. Jest to układ, który wykonuje większość operacji. Robi to
według zawartego w sobie programu, obecnie jest to tzw.
system operacyjny."

Wybacz ale to bzdura na kolkach i blad merytoryczny. Ja nie wymagam od tworcow
tego czegos aby opisali techniki mikrokodu i architekture systemow
superscalarnych lub riscowych (chociaz z wieloma uczniami ogolniaka na ten
temat moge swobodnie rozmawiac) co wiecej mogloby byc interesujacym wyjsciem
dla malego projektu z tematu informatyka np. procesor Crusoe, dla chetnych
interesujacy temat dla innych co beda to sluchali moze cos ciekawszego niz
mkdir.

"Zegar - jaki jest, każdy widzi. W komputerze, tak jak w
życiu, służy do ustalenia dwóch rzeczy - która teraz
godzina oraz ile czasu upłynęło do ostatniego czegoś-tam."

Pomijam jezyk, styl, ktory tez jest istotnym elementem skladowym dobrego
podrecznika. Ten zegar o ktorym pisza byl elementem bardzo ogolnego schematu
komputera. I zapewniam cie nie ma nic wspolnego z czasem, ani ustalaniem ile
czasu uplynelo od czegos tam. Gdzie indziej pisza ze "Procesor - do dzisiaj
pozostaje on sercem komputera" ok, ars poetica autorow. Ale to raczej wlasnie
zegar systemowy jest sercem bo tak jak ono bije, a on tyka tak pracuje mozg
tego systemu - mikroprocesor. I temu zegarowi jest naprawde daleko do mierzenia
czasu w potoczym tego slowa rozumieniu. Jest w obecnej chwili naprawde
skomplikowanym ukladem taktujacym z roznymi czestotliwosciami rozne elementy
systemu. I znow dobry moment na zrobienie dwoch projektow. Overclocking - jakze
popularny i wstep do cyfrowego swiata (jakze istotnego dzis) czym sie rozni
praca analogowa ciagla od dyskretnej pracy ukladow cyfrowych zyjacych w
odzielnych stanach kreowanych wlasnie przez zegar.
No coz moze ci tworcy mieli kiepskiego nauczyciela w ogolniaku, a na studiach
nie uwazali zbytnio.

Pozdr.
B.



Temat: czy informatyk miał program ściągający dane z PC
dlaczego wymontowano twardziela w ratuszu ?
bator1 napisała:

> A więc dotarliśmy do ściany: dalej zaczynaja się szczegóły do ujawniania
> których nie upoważniono mnie. Zresztą gdyby nawet - po lekturze forum od
czasu
> dłuższego - nie odważyłbym się tego uczynic, bo nie będę dotarczał okazji do
> darmowej zabawy kilku tutejszym pajacom.
>
> Ergo - męczyć się ze mna nie musisz :-))))))
Na wstępie przepraszam,że odzywam się tak późno,ale zatrzymali mnie w
pracy.Dziękuję,że udajesz,że nie czytasz,a czytasz(kesonofobia,bardzo fajny
żart),ale i mnie się udało sprawdzić Ciebie :))) xxx :))).Korzystając,że
nasze cudowne dyskutantki robią maniuciur na kolejne rozgrywki i zeszły mi z
wątku spytam wprost - co masz na myśli mówiąc : dotarliśmy do ściany?Przecież
tu na wątku pojawił się g44- chyba kto jak kto,ale on wie trochę na rozmaite
tematy.A on nic.Nie zapominajmy,że nikt nie udowodnił,że technik-informatyk
oraz ivica to ta sama osoba.I nie o oto mi chodzi.Tylko o to-jakie kompetencje
ma technik.Jakimi dysponuje możliwościami progamowo-technicznymi manipulacji
PC.Przecież ten szum czemuś służył.Sam piszesz z goryczą jakie tu cytuję
Ciebie:bluzgi lecą na ...kogo przepraszam?Forum dało się podjudzić-fakt.Kluczem
do rozwiązania tej sprawy jest wymontowanie twardego dysku.Czy nie po to aby
wyjąć,ale po to aby włożyć i post factum udowodnić?O to mi chodzi.Jakie to ma
znaczenie dla bezpieczeńtwa kraju nie muszę mówić.Piszesz-ściana.Zrozumiałem-
ściana.Nie męczyłem się z Tobą.Po prostu-rozmawialiśmy.Wątpliwości
pozostają.Komu następnemu przyjdą i wymontują.Bo technik nadal pracuje.Jako
niewidzialny człowiek.I o to mi od początku chodzi.A czy to jeden stażysta na
świecie?Ja nie boję się narazić innym osobom z forum.Za pajaca nie uważam
nikogo z forum.Odcinam się od Twojego sformułowaia.Wybacz.Kto chroni kraj
powinien to robić dyskretnie.O to mi chodzi.Jeśli nie umie-bierze bęcki.Tobie
to się kojarzy ze ścianą,mnie z taflą szła-dotykasz tafli szkła, a ona się
ugina.I naszą głupotę wykorzysta wróg.Niestety-pozostaję zestresowany.Aha-słowo
delator,którego użyłeś-wyrażę tu teraz moje prywatne zdanie-nie.Bohater,obrońca
ojczyzny.Tak.Szkoda tylko,że niedyskretny.O to mam żal.




Temat: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w szkol
Te moje przemyslenia wynikają z obserwacji "szkoły" w czasach kiedy
sama byłam uczennicą a potem kiedy to moje dzieci uczęszczały..no i
w miedzyczasie mój mąż przez 10 lat nauczał przedmiotów zawodowych w
technikum..a było to juz dośc dawno, nie mam śmiałosci wypowiadac
sie na temat sytuacji obecnej ponieważ nie mam mozliwości obserwacji
bezpośredniej.
> Młodzi nauczyciele nie sa przygotowywani właściwie do zawodu,
> zupełnie nie radza sobie w sytuacjach kiedy dziecko ma jakies
> zaburzenia i trzeba z nim pracować inaczej.
-tu sie z Toba zgodze, ponieważ jeden z moich synów właśnie konczy
kierunek "nauczycielski"..nie wiem czy zdecyduje sie na prace w
szkole (raczej nie) i na podstawie tego co wiem o jego kształceniu
przyznam Ci rację..studia są bardzo "lajtowe" nawet biorąc pod uwage
dość specjalistyczny kierunek, który syn studiuje(ma byc
nauczycielem techniki i informatyki), zajęcia miał 2-3 dni w
tygodnu, niewiele z zakresu pedagogiki czy psychologii..no i
praktyki w szkołach raptem dwie po miesiącu na przestrzeni 5
lat..Trudno sobie wyobrazić, by młody człowiek nabrał jakiejś wiedzy
na temat swojej pracy a juz tym bardziej praktyki..Młody nauczyciel
prace zawodową zaczyna od eksperymentowania metodą prób i
błędów..niestety na wychowankach. Przy tym pod wzgledem emocjonalnym
taki młody człowiek to obecnie przewaznie jeszcze "młodzież
szkolna", czasem to pomaga w nawiązaniu kontaktu z uczniami..czasem
wrecz przeciwnie.
> Jednak i tak wiekoszość dzieciaków jest fajna!
ty sie z Toba zgodzę w 100%..klasa jednego z moich synów urzadziła
sobie u mnie na strychu świetlicę, miałam okazję poznać
te "dzieciaki" były i są wspaniałe, kontakty utrzymujemy do dziś..a
lodówke nie raz mi wyczyścili.. )



Temat: Więcej nauczyciela w nauczycielu
przeczytajcie jak to wygląda w praktyce
15 lat pracuję w oświacie. Uczę w gimnazjum trzech przedmiotów (chemia,
informatyka, technika) od 4 lat.
Ponieważ stopniowo zmniejszano ilość godzin przedmiotów przyrodniczych, a niż
demograficzny spowodował kuriozalnie zwiększenie liczby uczniów w klasach,
nabyłam uprawnień do nauczania drugiego przedmiotu, aby mieć tzw. etat. Okazało
się, że i to jest za mało, więc zrobiłam kolejną "podyplomówkę". Oświadczam,że
nie zakwalifikowałam się do tzw. "grantów" i opłaciłam je z własnej kieszeni.
Efekty - potrójna ilość pracy, a więc i biurokracji:
- muszę przygotować 12 planów edukacyjnych (na każdy poziom nauczania, z trzech
przedmiotów + to samo dla klasy wyrównawczej osobno z uwzgl. deficytów i potrzeb
młodzieży z tych klas)- co roku nowe, bo przychodzi inna młodzież i trzeba
dopasować do opinii i orzeczeń z PP
- prowadzę 10h zajęć dodatkowych w tygodniu - są to zajęcia wyrównawcze oraz dla
zdolnych/przygotowujących się do konkursów przedmiotowych - odpowiednio do
każdego przedmiotu + specjalna godz. przygotowań do testów po gimnazjum
- 3x więcej przygotowania do lekcji i poprawiania prac - uwierzcie mi Państwo co
innego jest mieć 6h np. tylko języka polskiego, a co innego 6h trzech różnych
przedmiotów tego samego dnia
- opiekuję się trzema pracowniami, ich wystrojem, materiałami dydaktycznymi itp.
- jestem administratorem szkolnej sieci komputerowej, wydawcą szkolnej gazetki i
opiekunem szkolnej strony www oraz szkolnej kafejki internetowej - wszystkie
"instalki", awarie itp. są na mojej głowie
- do każdego z powyższych zajęć muszę mieć dzienniki, w których nie tylko jest
lista obecności i temat, ale i krótki konspekt do zajęć
- co semestr trzeba z tego przygotować tzw. ewaluację i ew. plan naprawczy
- raz w miesiącu jest spotkanie z metodykiem - ja mam trzy, bo tylu przedmiotów uczę
- raz w miesiącu mamy o 18.00 godzinę konsultacji dla rodziców chcących porozmawiać
- tzw. karciana godzina, którą również trzeba udokumentować
- dochodzą do tego obowiązki wychowawcy.

Studia podyplomowe są często prowadzone przez dyletantów i ktoś na nich nieźle
zarabia. Ale jak mówił mój promotor: "jak ktoś chce się uczyć, to i w kiepskiej
uczelni się czegoś nauczy"... No chyba, że się studiuje "dla papierka".

Jestem za zniesieniem KN - może wówczas młodzież i ja będziemy mieli wymierne
korzyści, będę mogła się zająć uczeniem, a nie wypełnianiem ton papierów,
których i tak pewnie nikt nie czyta. Może wówczas płaca i warunki pracy będą
adekwatne do ilości obowiązków - uważam, że pracuję więcej niż
nauczyciel jednego przedmiotu...




Temat: Jakie dokumenty są potrzebne żeby zapisać dziecko
Ankas, o tym jak zakładać przedszkole wiem już dość dużo - w internecie na
poważnych stronach poświęconych wychowaniu przedszkolnemu jest sporo teorii na
ten temat:
www.radosnaszkola.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=637%3Ajak-zaoy-zespo-wychowania-przedszkolnego-lub-punkt-przedszkolny-&catid=144%3Azakadam-przedszkole&Itemid=186
oprócz tego, są fora tematyczne, gdzie można się doiedzieć różnych szczegółów
ja niestety nigdy nie robiłam niczego poważnego we współpracy z gminą ;) to
znaczy, prowadziłam w latach 90-00-ch działalność godpodarczą, ale taką zupelnie
rodzinną, a raczej "małżeńską" ;) i wówczas to dotyczyło tego, co oboje z mężem
potrafimy (tłumaczenia i turystyka) lub działalność ściśle w męża zawodzie (jest
technikiem informatykiem). zrozumieliśmy, że kokosów nie zarobimy, kredytów nie
dostaniemy, a sporą część zarobków oddamy zus-owi i na podatki. teraz
tłumaczeniami mąż zajmuje się na umowę z biurami tłumaczeń i jest szczęśliwy.
wiem, że nie będzie współpracował ze mną jeśli zdecyduje się na odejście z
budżetówki na "swoje" i spróbuję założyć przedszkole (no, chyba że poprowadzi
księgowość, bo jest w tym dobry). a ja musiałabym póki mam czas na wychowawczym
wszystkie formalności załatwić... zaczynać na pewno trzeba od próby załatwienia
kredytu - bo nie mam oszczędności, a nie takiej pięknej działki jak Ty :) masz
rację co do tych prywatnych i nieprywatnych przedszkoli - wszystko zależy od
zespołu. w naszym klubie maluchów wszystkie panie są młode, i to co robią,
potrafią robić z pasją. czasami mam ochotę zobaczyć wśród nich choć jedną
starszą i poważniejszą, bo mi się wydaję, że będzie miała więcej doświadczenia i
wyobraźni w pracy z dziećmi... ale powoli się przyzwyczajam do tego, że
przedszkolanki XXI wieku trochę się różnią od moich osobistych wspomnień ;)
zresztą, jeszcze jedno, co mnie trochę dyskwalifikuje do prowadzenia
przedszkola: NIGDY NIE CHODZIŁAM do przedszkola i pań się bałam :( nawet
nauczycielek w pierwszej klasie podstawówki. ale formalnie przygotowanie
pedagogiczne mam, trzeba pewnie jeszcze dorobić jakiś kurs przedszkolny :)




Temat: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobienia
gaja78 napisała:

> Z tego co piszesz wynika, że nie masz bladego pojęcia o pracy przeciętnego
> inżyniera informatyka.
dzięki za oświecenie

Wspomnianą przez ciebie "stabilną pracą" polegającą na
> przestawianiu PC-tów zajmuje się może technik lub absolwent niepolitechnicznej
> informatyki. Inżynier informatyk natomiast tworzy oprogramowanie wykorzystywane
> we wspomnianym urzędzie
aha, już wiem, trzeba będzie jeszcze uświadomić tych co tam pracują

> A jak ktoś zaczyna myśleć o starzeniu się i stabilizacji, to raczej rozwija
> skrzydła własnej firmie niż szuka ciepłej posadki w urzędzie.
no to wokół musiałoby być mnóstwo firm informatycznych, a tak nie jest - nie
wiesz czemu?

Wiesz, nie rozmawiałyśmy tu o tym, co może robić mgr inż. informatyk. Głównym
tematem było to, że ukończenie politechniki nie jest gwarancją, że bez problemu
można się dobrze ustawić w Polsce. Od razu wyjaśniam, że nie oznacza to, że nie
da się ustawić, ale żeby nie popadać w zachwyt typu "kończę politechnikę, a
teraz będę pływać w pieniądzach".
Sugerowanie, że nie mam pojęcia o pracy inżyniera to chyba dowód, że pogubiłaś
się w głównym temacie.
Program, o którym wspomniałaś i który może pracować np. w 200 urzędach, może
stworzyć 1 człowiek. Reszta inżynierów nie miałaby komu sprzedać programu.
A w temacie rozwijania skrzydeł, to nawet najlepszy specjalista dowolnej
specjalności niewiele osiągnie jeśli nie będzie potrafił swojej pracy dobrze
sprzedać.
Poniżej napisałaś:
"cały paradoks problemu poruszonego w tym wątku polega na tym, że jak
pracodawca inżyniera splajtuje, to inżynier z 2/3-letnim doświadczeniem
spokojnie znajdzie sobie inną pracę za przyzwoite pieniądze" - kolega z troche
dłuższym doświadczeniem i uprawnieniami też tak myślał i się zdziwił - nie
studiował informatyki ani nic pokrewnego. No dobra, to było jakieś 2 lata temu.
Oczywiście nie jest do dziś bezrobotny.
Ale jak czytam te zachwyty to się zastanawiam, albo mieszkacie w jakimś
eldorado, albo wokół mnie są same pracujące ofiary losu.



Temat: Humanistyczne niczego nie uczą
"> uhmmmm....jeśli tyle jest osób z wykształceniem hum. zapewne każdy
> zajdzie swój obiekt - jednak obawiam się, iż będzie to poradnia dla
> bezrobotnych....'

nie obawiaj się...na dnie piramidki znajduje się sprzedaż i obsługa
klienta...

by the way...po cóż byliby technicy i ich wynalazki, gdyby nie można
tych wynalazków rozpowszechnić na drodze sprzedaży i rozreklamować?

"> ..za to huanista dziś ogranicza na ogół swoje interakcje do
> wydawania kanapek w fast-foodzie, a tylko nieliczna grupa pracuje w
> zawodzie...'

myślisz, że nie znajdzie się choć jeden informatyk, który by
pracował w takim przybytku?;>

nawiasem mówiąc, z tego co się orientuje fast foody zatrudniają
obecnie studentów nie absolwentów....kolejna patologia wynikająca z
ludzkiej chciwości..;)

"> Może z powodu tej róznicy nie dostrzegasz jaki jest dziś rynek
> pracy. Rozwój rozwojem, ale na co Ci rozwój jeśli trudno o pracę ?
> Przecież studia dziś to środek to zdobycia leszej pracy -
> przynajmniej tak jest w każdym cywilizowanym kraju

...dotarliśmy do sedna...Polska nie należy do krajów
cywilizowanych...:)

- a co za tym
> idzie dobro materialistyczne - więc nie przybieraj tak
> moralizatorskiego tonu

jeśli takie odniosłeś wrażenie to przepraszam...to nie jest ton
moralizatorski lecz stojący na straży błogosławionego relatywizmu
oraz starajacy się wykazać bezsasadnosć prawd uniwersalnych (w tym
przypadku implementacji zasady białe jest białe a czarne czarne na
polskim rynku pracy) ....
- bo gdybyś był/była w sytucji mgr po dobrej
> uczelni i bez pracy - byłbym ciekawy jaka wtedy byłaby Twoja
> reakcja? Ciekawe czy nadal tak upierałbyś się przy swoim rozwoju ?

moze jestem po dobrej uczelni i bez pracy?
> Za dużo moich znajomych po studiach humanistycznych jest bez
pracy -
> chociaż należeli kiedyś do elity na wszystkich etapach edukacji - a
> gdzie są dziś ?

i wierzyli staremu siwemu profesorowi, który starał sie im to wmówić
na pierwszych zajęciach?;D

Ich koledzy po zawodówce i np. prywatnych
> informatykach czy finansach bez problemu znajdują pracę - no ale
> niestety, zbyt wiele osób w tym kraju stawia na rzekomy rozwój
> często pod płaszczykiem studiowania czegokolwiek ważne, że na tej
> uczelni...."

uniwersalna prawda o tym kraju i jego rynku pracy jest jednak taka,
iż 75% stanowisk obsadzanych jest po znajomości lub z
polecenia..wiec w gruncie rzeczy nasze dywagacje na temat zasadnosci
czy bezsasadnosci takiego czy innego kierunku, biorą w łeb..:)




Temat: rosyjski????
Do Ewy
też uważam, ze należy byc specjalistą w jakiejś dziedzinie a język to narzędzie
pracy, bo jak np. znając język rosyjski nie mam szans na stanowisko, nad czym
uboloewam, informatyka, technologa żywności, budowlanca czy technika
elektronika, bo nie mam o tym pojęcia, dlatego cię popieram w tym co piszesz
nawet w 200 procentach, tez zawsze tak uwazałam, że trzeba byc specjalistą w
danej dziedzinie, wtedy masz większe szanse na pracę a poza tym odnoszę czasami
wrażenie, że ludzie po konkretnej specjalizacji są lepiej postrzegani niż
filolodzy ale może to tylko wrazenie,

cała dyskusja dotyczy chyba tematu używania języka w kraju, bo sa na ten temat
sprzeczne opinie, jeden sadzi, ze ten jezyk ma tu przyszlosc, inny, ze nie, a
ludzie, ktorzy znaja ten jezyk mają niedosyt, bo nie mają go gdzie używać np. w
pracy (poza tymi, ktorzy taką pracę dostali),

ja np. nie odczuwam tego na sobie, że jest takie zainteresowanie rosyjskim,
niby wszyscy teraz albo jakaś cześć chce się go uczyć ale jakoś nie widzę tego
aż takiego zainteresowania, do tej pory uczyły się go osoby, ktore chciały
poprawić oceny w szkole i tyle, niby sie mówi, ze taki boom, nawet powiem
więcej kiedyś było więcej chętnych na korki z tego języka niż teraz ...

uważam, ze rosyjski nigdy nie przewyższy angielskiego i angielski zawsze będzie
miał przyszłość i nie przejdzie do lamusa, jak to ktoś chciał zasugerować, poza
tym z tego co wiem, to jak znajdujesz pracę z angielskim to jest ona o wiele
lepiej płatna niż praca z rosyjskim (doświadczyłam tego na sobie) i uwazam, że
bardzo duzo straciłam, że nie znam biegle angielskiego, owszem są oferty
angielski i rosyjski ale najczęściej to rosyjski jako atut a angielski biegle i
taka oferta pracy przechodzi ci koło nosa,

pozdrawiam,



Temat: Uczelnie z limitem przyjęć
Skoro nie było mozy o ich trudności to skąd pomysł, że wlaśnie na takie studia
idą Ci, którzy wcześniej skończyli by edukację na zawodówce? Ludzie potrafią
czytać między wierszami i zrozumieć "co autor miał na myśli" nawet jeśli autor
uważa czytelników z zbyt mało rozgarniętych.
Dziś studia politechniczne w stylu architektura czy budowa maszyn wcale nie
muszą być droższe od studiów wg ciebie najtańszych czyli informatyki. Zarówno
projektowanie jak i wszelkiego rodzaju symulacje prowadzi się komputerowo więc
wg ciebie najtaniej na świecie.
Zarówno w pracy zawodowej jak i życiu prywatnym co chwilę spotykam osoby
"studiujące" lub robiące licencjat. Gro z nich to osoby, które na jakimś etapie
życia postanowiły zdobyć wyższe wykształcenie. Tę grupę można podzielić na dwie
podgrupy: uczelnie prywatne i państwowe. W grupie studiującej na uczelniach
prywatnych 90% nie wyniesie ze swoich "uczelni" żadnej wiedzy, zadawane np
prace semestralne są poniżej dna(wykładowca z prawa żąda np opracowania na temat
pełnomocnictwa w ustawodawstwie polskim, praca ma być nie dłuższa niż na dwie
strony A4, Arial 12, pojedynczy odstęp. Samo przytoczenie wszystkich definicji
pełnomocnictwa w różnych aktach to 3 strony, gdzie miejsca na porównanie?). W
grupie studiujących na uczelniach państwowych nic z uczelni nie wyniesie 5-10% i
to raczej z powodu własnego lenistwa i kunktatorstwa.
Dziwi mnie Twoje stwierdzenie, że student stacjonarny nie pogodzi pracy
zawodowej ze studiami. Znam wcale nie mało studentów studiów stacjonarnych,
którzy pracują zawodowo.
Zgadzam się jednak w 100% z opinią o szkolnictwie zawodowym - jego likwidacja to
błąd, zwłaszcza na poziomie "zawodówek". Bo jeśli chodzi o technika to one nie
znikły do końca. Zresztą rynek nie znosi próżni i zawodówki powoli wracają. Nie
obrażając nikogo nie każdy jest na tyle inteligentny by studiować, społeczeństwo
potrzebuje oprócz inteligencji również "klasy robotniczej".



Temat: takiego uśmiechu zazdrości nam cały świat
takiego uśmiechu zazdrości nam cały świat
maszerują do szkoły . rozpiera ich duma i radość . idą by zdobyć wiedzę .
nie potrafią ukryć swojego samozadowolenia .
w tornistrach grube kanapki przygotowane przez mamusie . w główkach
wiedza i głebokie przemyślenia - wypoczętę i zrealaksowane mamusie ,
po obiadku w restauracji z tatusiami , siedziały z dzieciątkami
by pogłębiać bardzo głęboką wiedzę , którą dziaciątka w szkole
nabyły .

w klasie zagorzałe dyskusje . a to o wolnościach i swobodach obywatelskich ,
a to o wielkich mężach stanu , którym troska o nich sen z powiek zabiera .
w innej klasie sypią się pytania ze strony uczniów - chcą poznać i wiedzieć .
jeden przez drugiego zadaje pytania . na twarzy nauczyciela promienny
uśmiech .
jak to jego wkład przyczynia się do budowy tego wspaniałej przyszlości .
z laboratorium komputerowego dochodzi szum klikania klawiszy . piszą
pracę z poskiego . w kilka minut pierwszy draft gotowy . wymieniają
prace i dzielą się uwagami . później siądą do następnego etapu pracy .
na lekcji biologii kroją żabkę - wiedzą , że muszą bo w przyszlości
może to ratować życie wielu ludziom . w innym laboratorium komputerowym
siedzą i po angielsku czatują z przyjaciółmi z najbardziej prestiżowych szkół
europy wymieniając swoje doświadczenia . w dużej sali odbywa się prezentacja
przeprowadzona przez jakiegoś ucznia - zebrały się głównie mamusie ( nie muszą
pracować i głównie zajmują się rzoszerzaniem edukacji swoich pociech ) .
prezentację oglądają również uczniowie z najlepszych szkół świata za pomocą
przekazu internetowego . po prezentacji sypią się pytania i ze strony
uczestników w sali i ze strony interanutów . dzisiaj informatyka nie odbywa
się
w lab - dzisiaj nauczyciel omawia na podstwie kilku przed tym napisanych
programów i wielu przerobionych przykładach pojęcie obiektu . wszystko w swoim
czasie , kroczek po kroczku . na matematyce trochę o logarytmach i mały
programik o znalezieniu NWW . na angielskim po wczorajszej dyskusji na temat
przeczytanej książki , omówienie struktury unreal conditional na podstawie
zanlezionych w lekturze przykładów - jutro więcej na ten temat i masa
przykładów
w prostych konwersacjach z użyciem tej struktury .

wracają uśmiechnięci do domów z brzuszkami pełnymi po sowitych i smacznych
posiłkach na stołówce . gęby im się śmieją - wiedzą jaka czeka ich dalsza
przyszłość , a ta bliższa też nie gorsza -lecą za tydzień do Nowego Yorku
(ruch bezwizowy ) by zobaczyć muzeum techniki . już jednak w następnym roku
nie będą musieli się fatygować z tak długimi podróżami - powstaje największe
muzeum techiniki świata w ich mieście .




Temat: Misza ty też miałeś takie przygody?
Zaglada swiata? Wymiana nuklearna miedzy US i Rosja nie doprowadzi do globalnego
zniszczenia, ale to juz jest nie na temat :)

> a co do miszy - najbardziej przerazajace jest wg mnie to ze ON TO POPIERA :((((

Byc moze dlatego ze z punktu widzenia oficera nie moze on zaoferowac innej
alternatywy. On tylko dysponuje tymi srodkami jakie ma, wiec fala jest dla niego
jedynym rozwiazaniem. Byc moze myslalbym tak samo gdybym byl na jego miejscu.

Z drugiej strony, gdyby Misza byl np. poslem w Dumie albo prezydentem, to taka
postawa bylaby juz nie do zaakceptowania przez wiekszosc normalnych ludzi.
Trzeba zaczac od zmiany mentalnosci, naprawy ekonomii i przez to np.
wprowadzenie dobrej ochrony zdrowia, zwiekszenie pensji dla wojska, itp.

> co do US slyszalem nawet ze ucza juz technik wlaman komputerowych i obslugi
> sieci etc :))) ale nie wiem czy to prawda - chyba marines tego nie ucza ;)))

Nie wiem jak to jest w US, ale tutaj w Australii idac do szkoly oficerskiej
wybierasz jakich przedmiotow chcesz sie uczyc, np. biologii, chemii, fizyki,
informatyki. I tak np. mozesz sie uczyc kryptografii, komputerowych systemow
bezpieczenstwa (i jak sie do nich wlamywac :), sieci komputerowych, itp., itd.

W zamian za to ze laskawie zapisales sie do szkoly oficerskiej, dostaniesz
prawie $20,000 za pierwszy rok nauki (placone tygodniowo) + pelne ubezpieczenie
zdrowotne + komputer + emerytura + darmowe bilety lotnicze (cywil) + rejsy po
oceanie i wycieczki do tropikalnych krajow (Irak, Wyspy Salomona - Guadalcanal,
itp. :), itd. Masz dostep do najlepszych szpitali, najlepszej technologii,
bardzo czestego treningu, a takze edukacji po ktorej masz gwarantowana prace po
wyjsciu z woja, wszystko dlatego ze rzad cie docenia i wie ze musi cie traktowac
jak najlepiej - tylko w ten sposob jestes doskonale przygotowany do konfliktow,
zmotywowany i zadowolony z pracy w wojsku (tak, pracy, nie 'sluzby').

Tak wyglada wojsko w kraju silnej ekonomii.

> Rosja powinna zmniejszyc swoja armie i ja unowoczesnic - a tak trzyma kupe
> wojska ktora to kupa jest wlasciwie nieprzystosowana do zadnej wojny.

Zgadzam sie, Rosyjska armia w obecnym stanie i tak raczej nie moglaby prowadzic
dodatkowej operacji na duza skale (oprocz Czeczenii).

Nasze wojsko moze teoretycznie sprostac (pod wzgledem sprzetu) takiemu
przeciwnikowi jak Indonezja, ktora jest co najmniej 10 razy wieksza (ludnosc),
ale z powodu marnej ekonomii moze sobie tylko pozwolic na wydatki militarne 10
razy mniejsze od Australii.




Temat: Wiertacz zarabia więcej niż prezes
Opinia jaką przedstawił Olias o naszych paniach ministrach oświaty jest
powszechna wśród właścicieli firm w całym kraju z Warszawą włącznie.
Po pierwsze trzeba wiedzieć że profil szkół zawodowych 2-letnie,3-letnie
zawodówki + 3letnie technika i 5-letnie technika nie wymyślono za komuny czy
PRL, ale powstał w Niemczech.
Aby fachowo ocenić przydatność tych szkół trzeba przejść do szczegółów.
Ważmy za przykład budownictwo.Szybki postęp i zmiany technologii
muszą mieć z wyprzedzeniem przełożenie na programy.
Jedne zawody zyskują na znaczeniu inne tracą.
Zejdźmy niżej i popatrzmy na takie zawody ja murarz, cieśla ,
zbrojarz-betoniarz.
W latach 60-80 gdy na budowie stosowano szalunki Akrow,Qunebbeck,
cieśla rzemieślnik był potrzebny ponieważ szalunki te nie wpełni
spełniały zadania szczególnie przy bardziej skomplikowanych detalach.
Szalowano ściany,fundamenty proste.
W tym samym czasie inżynier budowlany kształcony systemem
liceum, politechnika rozpoczynając prace mógł co najwyżej szerokim
łukiem omijać tego cieśle raczej mu nie pomógł.
Inżynier budowlaniec kształcony systemem zawodówka,technikum ,politechnika był
bardziej zorientowany.
I co się dzieje w temacie, do budownictwa wkraczają wyspecjalizowane
firmy np.Peri i nasz cieśla z rzemieślnika staje się
zwykłym składaczem klocków a cały szalunek ,dokumentację,
siedząc przy komputerze przygotowuje mu inżynier budowlany a może
informatyk obsługujący oprogramowanie tej firmy, nieważne jakim
profilem kształcony liceum czy technikum.Na znaczeniu straciły też takie zawody
jak murarz,tynkarz oczywiście biorąc pod uwagę stosowaną
technologię.
Ważnym jest aby szkoły szybko reagowały programami na potrzeby rynku
pracy. Szkoły zawodowe dają możliwość, poprzez praktyki.




Temat: Licencjat czyli nic?
sluchajcie. konczylem ekonomie lic i pozniej mgr sum. dalej podyplomowe z z informy. jestem informatykiem. z licencjatem udalo mi sie znalezc prace ale jakos przyznam szczerze pytaly mnie babki po 50-ce czy mam tego licencjata (chodzilo o urlop) czy nie. ale traktowano mnie niejako jak zwyklego maturzste. dpiero jak powiedzialem ze za miesiac obrona mgr to kazdy oczy zrobil, nie powiem ze z zazdrosci ale tak niestety bylo.
nawet kierownik ktory jest tylko inz. zaczal sie srac za przeproszeniem. i dopierow po zdobyciu tych 3 literek kazdy zacza mi docinac pan mgr powinien to wiedziec, a pana mgr na studiach nie uczono?? itp. a kazda babka miala mature albo jakiegos technika konomiste i tyle. nawet glowna ksiegowa lat 40 mam tylko mature!! o zgrozo i kurs komputerowy a w olnej chwili uklada pasjanas i gra w sapera....
ale wroce do watku. pisze o tym bo jak sie okazuje wyksztalcenie przeszkadza. zanim obronilme mgr jakos nikt tego nei zauwazal bo jakis licencjat coz to takiego. czytam w encyklopiedii z grudnia 1989 ze licencjat nie przyznawany w polsce. oka. ale ososbiscie uzwazam ze nie trzeba byc mgr aby miec dobra robote. jezeli chodzi o stolki w urzedach niestety smutna prawda ale mlodzi musza miec tego mgagazyniera i juz. dodam ze w dalszy mciagu wsrod starszej kadry kierowniczej pokutuje przekonanie ze inz. jest lepszy od lic i wiecej znaczy a juz wnerwia mnie jak mowia ze inz to wiecej niz lic. brak wiedzy na w/w temat powoduje ze licencjat ma taka "opinie". dla mnie bez znaczenia wiedzy na dyplomoy nie powinno sie przekladac. przyszla do mie do roboty kiedys pani po lic z informatyki. usmiechnieta od ucha do ucha ze umie wszystkie urzadzenia biurowe oslugiwac tere morele ze jest informatykiem i wogole zapytalem co to jest squid a ona tego na studiach nie mialam !!!
ha ha
pozdrawiam licenjatow i trzymajcie sie!! lepsze wyzsze lic. niz srednie prezydenckie .....



Temat: polski tytuł mgr w Niemczech
Hej Grymasie-Ago!

> ależ długie posty piszesz :)

Bo ja taki gaduła jestem, zresztą głównie wirtualny...

> zastanawiam się czy nie zamęczam Cie tymi swoimi pytaniami?!
> tak w sumie jestem totalnie zielona z tych wszystkich tematów.
> Szczerze? strasznie się tego wszystkiego boję,

Tak mi się właśnie zdaje - że się boisz wyjazdu i nawet nie za bardzo wiesz, o
co warto się pytać. :) Nie, nie zamęczasz mnie, myślę, że rozumiem te
przedwyjazdowe obawy.

> a z natury jestem taka osobą, która lubi być przygotowana do
> tzw. ważnych zwrotów w zyciu (jeżeli są one oczywiście wcześniej
> zaplanowane). no więc myślę i myslę i juz sie trochę zgubiłam.

:)

> Luki tak w sumie to sporo tu zostawiam - dobrą pracę, rodzinkę,
> przyjaciół, stabilizację finansową i psychiczną, rzucam się troche
> na gorącą wodę - dla Kogoś.

Rozumiem... Myślę jednak, że jeśli między Wami będzie dobrze - czego Wam
serdecznie życzę - to reszta się ułoży. We dwoje jest dużo łatwiej. A swoje
drogą - mam nadzieję, że ten Ktoś rozumie Twoje obawy i umie docenić Twoją
decyzję o wyjeździe.

A do jakiego miasta, jeśli wypada spytać?

> a tym bardziej ...no cóż głupio sie przyznać- ja niecierpie
> niemieckiego, nigdy go nie lubiałam a teraz masz ci los muszę
> sie go nauczyć.ech życie!

Też tak myślałem. Ale niemiecki da się lubić, zwłaszcza informatykom - jest tak
poukładany, logiczny, wręcz "pudełkowy" (Schachtelsprache). Niewiele w nim
słowiańskiej lekkości i niesforności. No i, jak angielski jest językiem
techniki, tak niemiecki to język filozofii. Nie tylko dzięki swej precyzji - w
którym innym są słowa ważące tak wiele, jak choćby "Angst"?

> ale nie spodziewałam się ścisłowca-patrząc na ilość tekstu jaką
> zawsze piszesz mysłałam,że doktoryzujesz sie z literatury:)

:) Wiesz, to już chyba przyzwyczajenie - już od trzech miesięcy na okrągło
stukam w klawisze (pisze pracę).

> jedno co mnie nie zdziwiło,że jak każdy facet jesteś łasy
> na komplementy- na prawdę szczere, bo po co kłamać. ech mężczyźni...

No cóż, tacy już jesteśmy... zresztą nie tylko my, prawda? :)

Niemniej mam nadzieję, że dostrzegłaś choć troszkę autoironii
w tym moim komentarzu do Twoich komplementów...

> ok Luki dziękuje za wszystko, wrazie pytań - a pewnie jeszcze
> kilka ich będzie masz jak w banku że napiszę (na piriva? czy maila?).

Na priva czyli maila :)
sunday@gmx.co.uk

pozdrawiam i powodzenia!

Luki




Temat: <<Komputer w akademiku - dobra rzecz??>>
Oj, dziesiąty wątek na ten sam temat.

Ja nie studiuję kierunku informatycznego, ale komputer bardzo mi się przydaje.
Pisanie prac (przepisywanie później byłoby mordęgą), korzystanie ze słowników
na CD-ROM i w Internecie, Google i wszystko, co mogę dzięki niemu znaleźć,
możliwość sprawdzenia w każdej chwili poczty (dostawaliśmy mailem informacje o
zajęciach, które się nie odbędą, czy materiały na ćwiczenia) + zupełnie
rozrywkowe wykorzystywanie komputera jako sprzętu hi-fi;) (nie mam żadnego
magnetofonu, wieży itd.). Od roku mam też drukarkę i w tej chwili już nie
wyobrażam sobie bez niej życia (koszt wydruku w odpowiednim punkcie jest bardzo
wysoki, a poza tym trudno biegać tam z każdą bzdurą). Do tego dochodzi zwykła
przyjemność korzystania z Internetu, niektórzy jeszcze lubią gry komputerowe
czy oglądają filmy na monitorze, można też posłuchać radia internetowego -
podsumowując, komputer to przydatne narzędzie pracy i rozrywki ;). Trudno teraz
byłoby mi sobie wyobrazić studia bez komputera... chociaż na początku wcale
komputera w miejscu studiów nie miałam i jakoś nie cierpiałam z tego powodu.
Człowiek łatwo się przyzwyczaja ;).

Jeśli uważasz, że komputer nie jest Ci potrzebny, po prostu go nie bierz. W
każdej chwili możesz przewieźć go do akademika, jeśli uznasz, że się przyda. Ja
nie mieszkam w akademiku i nie mając własnego komputera nie miałabym większych
możliwości korzystania z takich dobrodziejstw techniki (dostęp na uczelni to
fikcja, kafejki internetowe w większych ilościach kosztują majątek i nie
miałabym sumienia, żeby zamęczać znajomych :)), więc wybór był prosty. W
akademiku często studenci umawiają się, że jeden z nich przywiezie komputer - a
z dogadywaniem się co do korzystania pewnie bywa jak w życiu, czyli - różnie.
Jeśli razem mieszkają maniacy komputerowo-internetowi, może być trudno ;). W
wypadku studentów informatyki i kierunków technicznych poziom skomputeryzowania
jest naturalnie większy niż dla ogółu braci studenckiej, zdarzają się
mieszkania studenckie (polibuda :)), gdzie każdy ma swój komputer - jeśli
potrzebują, to czemu nie.

Kwestię przywiezienia drukarki uzależniłabym od tego, czy ktoś przywiezie
komputer ;)).




Temat: reklama telewizyjna w polityce
odpowiedź reklama telewizyjna w polityce
Marketing polityczny zjawisko znane od czasów wybierania pierwszych wodzów
wiosek i grup nomadzkich. Wielce interesujący temat. Nauki Kwintylisza o sztuce
retoryki wprowadzającej do sztuki reklamowania się przez piękną wymowę, analiza
siły pomówień i plotki propagandowej w nieco mniej odległym okresie dziejów.
To wszystko dziś jest trochę mniej retoryczne a więcej mechaniczne.
Budowanie markiosobistej przez
dzisiejszych polityków oraz partie polityczne najlepiej przebadali naukowcy z
USA. Ale i w Polsce są wybitne dzieła rodzimych badaczy. Polecam prace dr
Tomasza Sikorskiego z US.
Niżej podaje tytuły prac rożnych autorów:

Norbert Maliszewski
Jak zaprogramować wyborcę?
Wydawnictwo Difin
Warszawa 2008

Teresa Sasińska-Klas (red.)
Media w wyborach. Kampanie wyborcze. Media w polityce
Wydawnictwo Adam Marszałek
Toruń 2007

Wojciech Cwalina, Andrzej Falkowski
Marketing polityczny. Perspektywa psychologiczna
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Gdańsk 2005

Wojciech Krzysztof Szalkiewicz
Marketing polityczny. Barwy walki
Wydawnictwo Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania
Olsztyn 2005

Bogusława Dobek-Ostrowska, Robert Wiszniowski
Teoria komunikowania publicznego i politycznego
Wydawnictwo Astrum
Wrocław 2002

Sylwia Wilkos, Witold Ferenc (red.)
Kampania wyborcza. Strategia - taktyka - komunikacja
Wydawnictwo Sejmowe
Warszawa 2001

Robert Wiszniowski
Marketing wyborczy. Studium kampanii wyborczych w systemach prezydenckich i
semiprezydenckich (Finlandia, Francja, Polska, Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo Naukowe PWN
Warszawa-Wrocław 2000

Marek Jeziński (red.)
Marketing polityczny a procesy akulturacyjne
Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Toruń 2004

Sun Tzu, Sun Pin
Sztuka wojny
Wydawnictwo HELION
Gliwice 2004

Marek Kochan
Pojedynek na słowa. Techniki erystyczne w publicznych sporach.
Wydawnictwo Znak
Kraków 2006v

Stanley Newcourt-Nowodworski
Czarna propaganda. Polska, Niemcy, Wielka Brytania. Tajemnice największych
oszustw II wojny światowej.
Wydawnictwo Znak
Kraków 2008




Temat: Samochód na wodę
Do niskiej sprawnosci termodynamicznej (w przypadku małego obciązenia, a więc
przez przytłaczająca większośc czasu pracy w samochodzie) dochodzi jeszcze
niekorzystna charakterystyka momentu obrotowego, zmuszająca do stosowania
skrzyni biegów - no i fakt, że sam silnik nie potrafi ruszyć z miejsca ze
spoczynku. Silnik elektryczny tych wad nie ma, ma bardzo korzystną
charakterystyke momentu, no i sam rusza, wystarzy tylko właczyc prąd. Podobnie
staruszek - silnik parowy. W latach 20-tych samochód "Stanley Steamer" bił
ówczesne samochody samochody spalinowe pod wielu wzgledami i tylko wysoka cena
go wykończyła.

Przy wszystkich swoich wadach silnik spalinowy ma jednak zalety, których nie
sposób mu odmówic.

Z tego powodu ja uważam, że jest jeszcze za wcześnie na odmawianie modlitwy
"Wieczny odpoczynek..." w intencji silnika spalinowego.

Samochody hybrydowe typu "plug in" z napedem wyłacznie elektrycznym na krótkich
dystansach (do 50 czy nawet 100 km), a przy dłuzszej jeździe wykorzystujące
dodatkowo silnik spalinowy na biopaliwo mogą żywot spalinowca bardzo przedłuzyć.

Ale to tylko mozliwy scenariusz, ja absolutnie nie twierdze, że tak bedzie na
pewno. Snucie przepowiedzni na temat przyszłosci różnych rozwiazań
technoligicznych to bardzo ryzykowna zabawa i niejeden taki "wrózbita" sie o tym
juz przekonał. Na przykład, Lem w powiesci "Astronauci" (niezbyt udanej)
kompletnie nietrafnie przewidział przyszłosc informatyki, z "mózgami
elektrycznymi" zajmującymi całe wielopietrowe budynki - równiez jego opis
przenosnych telefonów w XXI wieku budzi dzis tylko wesołosc: "Aparacik był
dwulampowy...". Młodsi entuzjaści techniki dzis juz w ogóle mogą nie rozumieć,
co oznacza termin "dwulampowy". Liczne inne przykłady takich komicznych dzis
przepowiedni z róznych innych dziedzin techniki też umiałbym podać. Wiec lepiej
zachowac ostrożnosc i zbytnio sie emocjonalnie nie angażować.

Mnie się metoda otrzymywania etanolu z celulozy podoba, bo jest ona dla mnie po
prostu rozwiązaniem ELEGANCKIM. Ale czy świat uzna, że powinien sie kierowac
moimi zapatrywaniami? Nie sadzę. Przyszłosc będzie zależała od multum czynników,
i wielu z nich prawdopodobnie w ogóle jeszcze nie znamy.



Temat: do wszystkich
jeszcze raz podkreślę że jeśli chodzi o klasyczna fizykę to zgoda. nie musi mnie
Pan (jeśli tak Pan woli ) przekonywać o tym.
oprócz problemów natury technicznej jest wiele pragmatycznych, sens badań jeśli
ich wyniki są spóźnione setki lat, ilość "światów" do zbadania, czy chociażby
cel wypraw międzygwiezdnych (kolonizacja? pozyskanie surowców??? (jakich
surowców może brakować cywilizacji która opanowała loty międzygwiezdne? )...

takie rozważania to tak jakby 400 lat temu kombinować jak żaglowcem opłynąć
ziemie w 24h. - dzisiaj i owszem możemy nawet kilkakrotnie okrążyć ziemię w
czasie 24h ale na pewno nie da się jej w tym czasie opłynąć.

nie! przypuszczam że rozwiązaniem będą nowe odkrycia i nowe "techniki" na nich
oparte. weźmy np. stany splątanie obecnie udaje się zaobserwować i uzyskiwać
takie stany, w przyszłości może wykorzystać (może, na razie to SF, ale jest mowa
o transmisji natychmiastowej! żadne tam 3x czy 50x C)
ale to na razie "pieśń przyszłości"! możemy co najwyżej spekulować na ten temat
ale też nikt nie może kategorycznie stwierdzić że to się nie da. jedyne co
możemy stwierdzić to że nie da się tego zrobić w określony sposób....

> To co przedstawiał grgkh jest w pewnym sensie ciekawe, podaje on, że
> to co nas otacza, ta "rzeczywistość", jest jedynie doskonałym
> odbiorem naszych zmysłów, nie ma tego w rzeczywistosci ale jakby
> tylko w doskonałym wytworem naszego mózgu.

nie jest to zbytnio odkrywcze bo Kartezjusz wpadł na to "parę" lat temu. z
drugiej jednak strony cała ta komputeryzacja i informatyka sprawiły że
przedstawienie tego jest bardzo obrazowe (np. "Matrix")

ja tam stoję na stanowisku że istnienia Boga nie da się ani udowodnić ani
zaprzeczyć. (z definicji, jako istoty wszechmocnej)
ale sama teoria/ sam pomysł wydaje mi się ciekawy.
tyle, że podobnie jak wiara, może wytłumaczyć wszystko ale nie można nic udowodnić.

Dla mnie nie, bo to też wymaga pewnej
> energii dla pracy zmysłów,

zauważ że i owszem "komputer" wymaga energii ale ta energia nie jest częścią
świata który kreuje. co więcej z wewnątrz nie ma możliwości zbadania świata "na
zewnątrz" nie ma możliwości poznania "komputera" co najwyżej jego algorytmów....




Temat: Scania 113 ALB z jelczowskim wyswietlaczem
Mauset, możesz przestać opowiadać bzdury??!!
>
> O ile pamiętam, to MPK zaproponowało superwybitnym informatykom z
Krakowskiej,
> aby zrobili tak, żeby wyświetlacze pokazywały przystanki. I jakoś Krakowska
już
>
> więcej tego tematu nie poruszyła? Czyżby ktoś w końcu wytłumaczył
> dziennikarzom, że nie jest to takie łatwe zadanie??
>
> A co do samego ustawienia wyświetlaczy, to rzeczywiście nie jest to takie
> łatwe. Wyświetlacz może pokazywac wszystko, tylko trzeba jeszce dokupić
> urządzenie, które będzie mu mówiło, kiedy ma pokazywać dany przystanek.
> Przecież nie można tego zrobić według czasu przejazdu, bo wtedy na przykład
501
>
> będące pod Politechniką będzie pokazywało "Dworzec Główny. Potrzebny jest
układ
>
> mierzący drogę przejazdu, a już takie coś trochę kosztuje nie wspominając o
> montażu, a poza tym kto powiedział, że takie urządzenie będzie pasować do
> wyświetlaczy, które kupione zostały kilka lat temu.
> Tak więc przestań opowiadac głupoty i czasem się zastanów!
>
> Michał Wojtaszek

Alby pewnie jeszcze pare lat pojezdza, bo sa o niebo w lepszym stanie niz
rownolatki Jelcze. Skoro wiec nadarza sie okazja wykorzystania ciagle sprawnych
wyswietlaczy, to nie widze powodu, by sie zmarnowaly. Fakt, ze film jest
widoczny z wiekszej odleglosci niz wyswietlacz jest istotny, ale wykorzystanie
wyswietlacza ulatwi z kolei prace kierowcom, a takze wykluczy mozliwosc
stawiania zwyklej tablicy za przednia szyba z nazwa petli nieobecna w filmie. A
to czasami ma miejsce. Wreszcie, to w koncu przejscie na technike cyfrowa.




Temat: Który z tych kierunków???
Witaj,

Przede wszystkim Twój post przywraca wiarę w młode pokolenie.
To bardzo mądrze z Twojej strony, że już teraz zastanawiasz się
nad swoją karierą zawodową. Ale tak na prawdę zastanawiasz się
nad smakiem swojego życia ponieważ w większości przypadków
duży wpływ ma na praca. To ona wypełnia nam jego sporą część.

Spróbuję Ci coś doradzić - mój profil zainteresowań gdy byłem
w Twoim wieku był podobny. Teraz mam 30 lat i pierwsze 5 lat
kariery zawodowej za sobą.

Słusznie wyeliminowałeś ze swoich planów informatykę. Praca
informatyka jest - wbrew powszechnej opinii - zawodem bardzo
ciężkim i niewielu do tego tak na prawdę się nadaje.
Jest to praca monotonna, wymagająca bez przerwy dokształcania się
(a to tylko w młodych latach jest łatwe). Do minusów pracy
w informatyce można zaliczyć również ograniczony kontakt
z drugim człowiekiem, brak możliwości rozwoju interpersonalnych
cech itd. Również można się spodziewać, że będzie w tym sektorze
w przyszłości gigantyczna konkurencja (Indie, Chiny, inne kraje
rozwijające się). Oczywiście od komputerów nie uciekniesz, ale
myślę, że warto nastawić się na profesję w której styczność
z komputerem jest tylko jakimś wycinkiem pracy. Spodziewam się
po tym akapicie fali krytyki, nie mniej rozważ w swoim sercu
moje argumenty. Pracuję w branży IT i po 5 latach jestem już
na skraju zawodowego wypalenia. A sukcesy na miarę stworzenia
portali w stylu nasza-klasa są niestety rzadkością....

Trochę zdziwiłeś mnie odnośnie swoich poglądów na temat zarobków
w budownictwie. Z tego co ja wiem (i widzę) te zarobki są
bardzo wysokie. Masz tutaj spore możliwości wyboru (architektura,
urbanistyka, konstrukcje, projektowanie wnętrz, zarządzanie
budowami itd.) Jest to ciekawy zawód w którym będziesz miał
kontakt nie tylko z techniką ale również z ludźmi.

Specjaliści z zakresu szeroko rozumianej telekomunikacji już
teraz są poszukiwani, ale tutaj znów minusy: konieczność
dokształcania się, praca bez kontaktu z drugim człowiekiem,
ogromna konkurencja. Oczywiście żaden zawód nie eliminuje
potrzeby ustawicznego dokształcania się ale są obszary w których
na prawdę trzeba uczyć sporo aby wciąć być na powierzchni
(odpuścisz rok i świat w nowoczesnych technologiach jest już
nie do poznania).

Jeśli mógłbym Ci coś doradzić to nie szukaj zawodu, który
powstał kilkanaście lat temu. Z mojego doświadczenia wydaje mi się,
że takie zawody jak lekarz, prawnik, budowlaniec - profesje
które mają długą tradycje - są najlepszym i najmądrzejszym
wyborem. Tak więc zastanów się nad budownictwem.

Ale są też generalne zasady, które - jeśli będziesz się ich mocno
trzymał - nigdy Ci nie zaszkodzą. Po pierwsze języki. Ucz się
ich tak jakby od tego zależało Twoje życie. Do czasu ukończenia
studiów masz szansę biegle władać dwoma oraz rozpocząć naukę
kolejnego. Po drugie w czasie studiów (a może już wcześniej)
korzystaj jak tylko możesz z okazji do zagranicznych wyjazdów.
Jest to coś czego - w moim przypadku - nie mogę odżałować.
Nie chodzi o wyjazd na stałe ale przygodę, doświadczenie, możliwość
nauki języka i zdobycia znajomości.
Po trzecie - odradzam Ci technikum. Jesteś młodym człowiekiem,
formułujesz się i jeszcze wiele razy zauważysz w sobie zamiłowanie
do dziedzin, które nigdy Ciebie nie interesowały. Ja również
ukończyłem technikum ale dopiero na studiach odkryłem w sobie
zamiłowanie do nauk humanistycznych. Zacząłem uczyć się geografii,
historii. Gdyby nie technikum - odkryłbym to znaczenie wcześniej
i być może zrealizowałbym się np. w dyplomacji.

W tej chwili jestem dobrze zarabiającym konsultantem w branży IT.
Ale satysfakcji z wykonywanego zawodu mam zero lub prawie zero.
I z tej właśnie perspektywy zapewniam Ciebie, że nierozpoznanie
zawodowego powołania dodaje do życia sporo goryczy.

Jesteś na dobrej drodze, żeby uniknąć moich błędów.

Powodzenia,
Marek